Przejdź do głównej zawartości

Posty

COŚ na progu numer 7

Wrocławskie pismo Coś na progu stawia sobie coraz ambitniejsze cele i założenia. Początkowo pismo stworzone (marzec-kwiecień 2012 r.) by wypełnić tę ogromną lukę, jaka pojawiła się na polskim rynku prasowym, skupiała swoją uwagę na kryminale i horrorze (o czym łatwo można się przekonać spoglądając nie tylko na spis treści pierwszych numerów, ale również na samą okładkę: "Kryminał, horror, opowieści niesamowite"), tak od niedawna poszerzyła (a może przesunęła?) punkt swoich zainteresowań w kierunku niezbadanych jeszcze dobrze gatunków literackich, i w ogóle artystycznych. Dodam, że nie tylko niezbadanych, ale i mniej na polskim rynku znanych. O czym mowa? By posłużyć się przykładem, ostatni numer pisma w całości poświęcony jest Cyberpunkowi . Co to jest cyberpunk, zapyta ktoś?  Jest on pewną "futurystyczną, dekadencką, fatalistyczną i pogłębioną psychologicznie wizją apatycznego, materialistycznego, zepsutego społeczeństwa, które nie odróżnia wolności od zniewolenia,...

Stephen King - Joyland (recenzja)

Joyland przeczytałem już jakiś czas temu, zaraz gdy tylko pojawił się na naszym rynku. Ucieszyła mnie myśl, a i wciąż cieszy, że polscy wydawcy coraz bardziej biorą sobie do serce ideę wydawania książek równocześnie ze światowymi premierami (lub około ich). Joyland pojawił się tuż po światowej premierze. Jakiś czas temu, na jakimś forum ktoś napisał, że King pisze już bardziej powieści obyczajowe, niż horrory i w sumie - że żadna to strata, i jednocześnie, że nie ma mu tego za złe. Długo o tym myślałem. Poniekąd jestem podobnego zdania. Może i lepiej nie nadwyrężać gatunku jakim jest horror na zbędną moralistykę? Może nich horror pozostanie tym krwistym kąskiem? Mimo upływu lat tego gatunku (ile to będzie, licząc od pierwszych powieści gotyckich kreślonych gdzieś w mglistej Anglii?) niech on wciąż będzie tym jędrnym pożeraczem naszej spokoju i ustatkowania i niech skutecznie zabawia się naszymi emocjami. Tak, byśmy zżerali paznokcie pod kołdrą. Tak, taki powinien być horror. Mięs...

Stephen King - Chudszy [recenzja]

Ostatnio w moje ręce wpadła niewinnie wyglądająca powieść Stephena Kinga Chudszy. Powieść, którą napisał jeszcze w czasach, gdy posługiwał się pseudonimem Richard Bachman (tutaj dodam, że pod tym pseudonimem opublikował kilka powieści, w tym chociażby: Wielki Marsz, Regulatorzy, Blaze, Uciekinier...). Powieść została wznowiona przez wydawnictwo Albatros w nowej szacie graficznej całej (zapowiadanej) serii. Fabuła początkowo mało wciągająca, wcale nie wróży niczego dobrego, ani też nie zachęca do dalszego czytania. I jak się okazuje - bardzo można się zwieść i szybko wpaść w miłą pułapkę zastawioną przez autora. Bo, jak się okazuje, fabuła i sam pomysł na powieść jest doskonały: otóż (odtąd dane wydawcy) Billy Halleck nie ma specjalnych powodów do narzekania. Jako wzięty adwokat z każdą sprawą zarabia coraz więcej. Sprawdza się jako mąż i ojciec. Ma wygodny dom i kochającą rodzinę. Jedyne, co go naprawdę trapi, to poważna nadwaga grożąca zawałem serca. Pewnego dnia, wracając z wystawn...

Graham Masterton - Manitou [recenzja]

Wracamy do korzeni, czyli tam, gdzie ukształtowało się całe - jak się okaże później fantastyczne - pisarstwo Grahama Mastertona. Przyjrzyjmy się jego pierwszej powieści, która została wydana w 1975 i od razu wywołała zachwyt krytyków. Nie dziwne. To właśnie ona doskonale pokazuje i wyznacza niejako cały charakter pisarstwa Mastertona. Jego kolejne książki właśnie na takim schemacie będą się opierać. I jeżeli ktoś, kto chce rozpocząć przygodę z tym pisarzem zastanawia się od czego zacząć, to chyba nie muszę dodawać, że powinien właśnie od tej powieści.  Książkę Manitou po raz pierwszy czytałem około dziesięciu lat temu i wspominam tę lekturę bardzo dobrze. Książa zrobiła wówczas na mnie ogromne wrażenie. I to dzięki niej właśnie uznałem, że Masterton to pisarz, którego twórczość chcę poznać. To ona zawróciła mi tak mocno w głowie, że od tamtej pory Mastertona uważam za mistrza literatury grozy. Trochę subiektywnie i naiwnie, a może i przedwczesne ...

W otchłani Imatry - Aleksander Ławrow [recenzja]

Jest rok 1893. W pociągu Kolei Nikołajewskiej w tajemniczych okolicznościach umiera rosyjski milioner Jegor Pawłowicz Worobiow, który tuż przed śmiercią próbuje wyjawić córce mandżurski sekret jej rodu. W śledztwo natychmiast angażuje się Metody Kobyłkin – znany w całej Rosji detektyw, wielokrotnie porównywany do francuskiego Vidocqa. Z pozoru sympatyczny, starszy pan, w rzeczywistości jest śmiertelnie groźną bronią wymiaru sprawiedliwości. Wraz z zaufanymi agentami, Kobyłkin podejmuje się rozwiązania mrocznej zagadki rodu Worobiowów. Obfitujące w zwroty akcji śledztwo, odkrywa przed Czytelnikami kolejne zbrodnie, przenosząc bohaterów w coraz bardziej egzotyczne zakątki naszego globu... W otchłani Imantry to pierwsza powieść Aleksandra Ławrowa wydana w języku polskim, choć została napisana (!) ponad wiek temu. Co spowodowało, że Ławrow, zdolny i błyskotliwy pisarz nie zagościł do tej pory na polskim rynku wydawniczym? Jakież to przeszkody napotkał ów pisarz, że polski czytelnik n...

Jarosław Grzędowicz - Pan Lodowego Ogrodu [recenzja]

Przyznaję, że zrobiłem to wbrew sobie, bo założyłem  że nie będę tutaj pisać recenzji książek fantastycznych. Może nie tyle fantastycznych (tak stricto), ale tych, które wydawcy zaliczają do fantastycznych . A czasami, zwłaszcza dzisiaj, tę cienką linię odnaleźć; co jest fantastyką, co horrorem, a co jeszcze  inną hybrydą w której są potwory, jest bardzo trudno. Niemniej, z pełną świadomością sięgnąłem po książkę Pan Lodowego Ogrodu , wiedząc, że nie jest to ani horror, lecz zmącona fantastyka. Bo coś mnie tknęło, coś się we mnie poruszyło. Zadziałała chyba machina ogromnej kampanii reklamowej, jaką uruchomiła Fabryka Słów i poddałem się tej ogólnej modzie na współczesną fantastykę z lubelskiego wydawnictwa. Uznałem, że skoro tyle się o tym mówi, tyle pisze, to może jednak warto spojrzeć na ten cykl, by samemu móc też wyrobić zdanie na ten temat. Sięgnąwszy po książkę nie bardzo wiedziałem czego mam się spodziewać. Jak si...

Nowy blog - Kolekcja książek Grahama Mastertona

Mam przyjemność zaprosić wszystkich Czytelników do odwiedzenia i śledzenia mojego nowego bloga, w którym będę się bliżej przyglądać wszystkim wydaniom książek Grahama Mastertona, jakie ukazały się w języku polskim. A że do Mastertona mam sentyment dość duży, kolekcję książek też już sporą, to postanowiłem zrobić coś, czego nikt wcześniej (przynajmniej taką mam nadzieję) nie zrobił: Zaprezentować wszystkie polskie wydania jego książek. Cel duży i mam nadzieję, ciekawy, a może i pomocny. Od dziś będzie można śledzić nowe wpisy (nowe książki). Z czasem, gdy będzie już więcej wpisów, blog ulegnie pewnemu uporządkowaniu. Zapraszam: Graham Masterton