piątek, 29 czerwca 2012

MOJE ZAKUPY #2

 

W drugim cyklu zatytułowanym Moje zakupy prezentuję drugą odsłonę tygodniowych zakupów. Napiszę tak: ten tydzień obfitował w kilka starych wydań Kinga i Mastertona, w bardzo dobrym stanie, a właściwie niemal nowe, co dziś jwydaje się już coraz większym wyzwaniem zbieracza i kolekcjonera rozmaitych książek grozy. Ale udało się znaleźć nowe Primy - jestem niezwykle z tego powodu szczęśliwy. 

I tak oto udało mi się zebrać następujące pozycje:
Stephen King - Bezsenność, Prima, wydanie I (idealny stan)
Stephen King - Gra Geralda, Prima, wydanie I (idealny stan)
Stephen King - Regulatorzy, Prima, wydanie I (idealny stan)
Stephen King - Carrie, Prima, wydanie I (idealny stan)
Stephen King - Mroczna wieża (tom I, V, VI, VII) wydanie I
Stephen King - Czarna bezgwiezdna noc, Albatros, wydanie I
Stephen King - Desperacja, Świat książki, wydanie II
Stephen King - Bezsenność, Albatros, wydanie XV (nowa)
Graham Masterton - Śmiertelne sny, Prima, wydanie I (nowa, ideał)
Graham Masterton - Ciało i krew, Prima, wydanie I (nowa, ideał)
Graham Masterton - Zaklęci, Prima, wydanie II poprawione (nowa, ideał)
Graham Masterton - Uciec przed koszmarem, wydanie I (nowa, ideał)
Graham Masterton - Zwierciadło piekieł, wydanie I (w tej edycji), (nowa, ideał)
Graham Masterton - Czarny anioł, Prima, wydanie I (w tej edycji), (nowa, ideał)
Graham Masterton - Nocna plaga, Zysk i S-ka, wydanie I (idealny stan)
John Coyne, Dziecko ciemności (I,II), Amber, wydanie I
Guy N. Smith - Poświęcenie, Phantompress, wydanie I
Guy N. Smith - Mania, Phantompress, wydanie I
Guy N. Smith - Pragnienie I, Phantompress, wydanie I
Guy N. Smith - Pragnienie II, Phantompress, wydanie I
Tanya Huff - Ślad krwi, Fabryka Słów, wydanie I
Tanya Huff - Linie krwi, Fabryka Słów, wydanie I
Tanya Huff, Cena krwi, Fabryka Słów, wydanie I
Elly Griffiths - Janusowy kamień, Wydawnictwo Literackie, wydanie I (nowa)
Liza Marklund - Czerwona Wilczyca, Czarna owca, wydanie I (nowa)

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Carrie - Stephen King [recenzja]

Carrie to debiut literacki Stephena Kinga z 1974 roku, dzięki któremu poznaliśmy wielkiego mistrza horroru i literatury rozrywkowej w ogóle. To również powieść, która przyniosła pisarzowi sławę i niemały rozgłos, początkowo tylko w USA, a potem na całym świecie. Dodatkowo została ona sfilmowana w 1976 przez Briana de Palmę. 
Powieść rozpoczyna się mocną sceną. Nieustannie gnębiona i wyszydzana przez koleżanki niejaka Carrie White  podczas wspólnej kąpieli pod prysznicem dostaje na oczach wszystkich koleżanek swojego pierwszego okresu. Dziewczyna jest zdezorientowana i zszokowana tym, co dzieje się z jej ciałem. Koleżanki rzucają w nią tamponami, poniżając ją przy tym niemiłosiernie. Tym zachowaniem przekraczają możliwie wszelkie etyczne granice. 
To wydarzenie spowodowało, że Carrie jeszcze bardziej wycofała się z życia w szkole, a dodatkowo nikt nie chciał jej wytłumaczyć czym ów okres tak naprawdę jest. Co takiego dzieje się w ludzkim ciele, że wypływa z niego krew? W tej też kwestii nie może liczyć nawet na własną matkę. 
Carrie stała się już nie tylko ofiarą w szkolne. Teraz niemal wszyscy w miasteczku dowiedzieli, że Carrie to nieudacznik i należy ją omijać szerokim łukiem. 
Co dalej? Co dalej z Carrie?
Tutaj należy dodać od razu co jest rdzeniem całej powieści: oto dziewczyna dowiaduje się, że posiada zdolności telekinetyczne i potrafi przesuwać i podnosić rzeczy, osoby. Początkowo ta niegroźnie wyglądająca zdolność przeradza się w niebezpieczne narzędzie, które w konsekwencji doprowadzi, że zdesperowana i nieobliczalna dziewczyna (pod wpływem ciągłego kompleksu niższości i zgnębienia) postanawia zemścić się na swoich "koleżankach". I nie tylko na nich. 
Te dwa słowa streszczenia niech posłużą za rys fabularny, bo nie chciałbym zdradzać nic więcej. 
I oto, jak zawsze u Kinga, bez względu na to czy jest to powieść z lat siedemdziesiątych, czy współczesna, mamy małe miasteczko w stanie Maine, w którym zamknięte i kameralne społeczeństwo znów musi się zmierzyć z różnymi dziwnymi zjawiskami. W przypadku tej powieści - z dziwactwami Carrie, z jej psychopatyczną matką, która postradała zmysły i rozsądek i stała się fanatyczką religijną. Resztę pozostawię w niedomówieniu. 

Tą powieścią King wyznaczył pewien tor, którym - czy zaplanował to skrupulatnie już wtedy, czy nie - będzie podążał przez następne długie lata. Dobre to rozwiązanie i niedobre. Zależy z jakiego punktu widzenia to rozważać. Bowiem to w niej właśnie, jak i w przypadku kilku pierwszych powieści, postawił na dobrą i ciekawą fabułę, w której to nie pozwolił sobie (być może niepewny jeszcze swojej pozycji) na przeciągnięcia, długie opisy i rozwlekłe wątki poboczne, które znamy z jego nowych powieści. 
Carrie to powieść skondensowana do bardzo zdroworozsądkowej ilości, która nie nuży i wciąga. To jędrna fabuła, w której wszystko się ze sobą dobrze łączy - mamy jeden dominujący wątek i na nim skupia się cała uwaga. I super, bo dzięki temu tempo akcji nie spada do zera i cały czas trzyma nas w niepewności i skupieniu. 


wtorek, 19 czerwca 2012

COŚ na Progu nr 2 [recenzja i przegląd]

Coś na Progu, nowy dwumiesięcznik, który miałem przyjemność recenzować niedawno, gruntuje i umacnia swoją pozycję. Pozycję, która choć nowa, świeża, nieustabilizowana, staje się powoli, na naszych oczach, coraz silniejsza. Gratulacje.
Nowy numer otrzymałem dwa dni po tym, jak redakcja oficjalnie potwierdziła, że pismo własnie trafiło na pocztę. i zmierza w naszym kierunku. Byłem jednym ze stu pięćdziesięciu szczęśliwców, którzy zamówili numer jako pierwsi, więc otrzymałem gratis mały upominek od redakcji. 

Drugi numer poświęcony jest literaturze w stylu retro. O tym, czy tematyzacja numerów stanowić będzie linię już stałą, tego nie wiadomo. Póki kolejny numer ukazuje się wraz z tematem dominującym, co w pewnym sensie, jest dobrym rozwiązaniem. Gorzej natomiast, gdy dany temat nie przypadnie mam do gusty, i wówczas będziemy narażeni na ocenienie numeru jako "nieciekawego". Znając jednak kreatywność redakcji, nie sądzę, by do tego dopuścili. 
Wypunktuje co ciekawego znajdziemy w numerze:
- opowieść Clive'a Barkera o tym jaki wpływ na jego twórczość (i życie) miała proza E.A.Poego
- fantastyka w Młodej Polsce
- moda na retro
- cycki + kły = vampirella 
- zabawa w Mocka (o bohaterze kryminałów Marka Krajewskiego)
- o początkach zbrodni w literaturze (rzecz jasna w literaturze nowoczesnej, licząc od XIX)
- Sherlock Holmes (fenomen wielkiego detektywa, ojca wręcz detektywów literackich z różnych punktów widzenia)
- druga część wywiadu rzeki z medykami sądowymi, tym razem specjaliści podejmują temat  oględzin zwłok 
- o tajemniczej śmierci Poego kilka słów
Bentley Little, sylwetka i sława amerykańskiego autora literatury grozy
- jest i doskonały kącik o tym czym tak naprawdę jest literatura grozy... czyli przegląd najważniejszych słów, definicji i formuł jakie padły z ust różnych osób na temat literatury grozy. czy udało się ją zdefiniować? odsyłam do tekstu
- jest sympatyczny felieton Marcina Wrońskiego
Nie jest to oczywiście kompletny przegląd, a jednie moje subiektywne spojrzenie na rzeczy najciekawsze. Nowy numer CNP to znów doskonała dawka dobrej (i większej, bo liczy on 104 strony) literatury o literaturze grozy. To rzecz na poły naukowa i eseistyczna. To dobra dawka i uzupełnienie wiedzy o naszym ukochanym gatunku. To również, po trzecie, wreszcie (C)oś dobrego do czytania, co urozmaica nam samą literaturę. 
Coś na Progu warto mieć i czytać. 

środa, 13 czerwca 2012

MOJE ZAKUPY #1

Szanowni Czytelnicy, postanowiłem, że od dzisiaj będę się z Wami dzielił informacjami o moich nowych nabytkach, kolekcjach oraz zakupach. Wiem z doświadczenia, że podglądanie czyichś kolekcji i zakupów bywa czynnością interesującą, ale i inspirującą - do tego, by nabyć coś nowego, coś, czego jeszcze nie mamy, a co mieć pragniemy. I właśnie często widok jakichś kolekcji prowokuje nas to intensywniejszej pracy nad własnymi zbiorami. 
Dziś zakupiłem kilka książek o tyle fajnie, że zbiegły mi się odbiory osobiste z przesyłkami i wszystko zebrałem jednego dnia.

Oto dzisiejszy zakup:
Stephen King - Bastion, Zysk i S-ka, wydanie II
Stephen King - To, Zysk i S-ka, wydanie II
Henning Mankell - Powrót nauczyciela tańca, W.A.B., wydanie I
Stephen King - Strefa śmierci, Prima, wydanie I (w tej edycji)
Dean R. Koontz - Groza, Amber, wydanie I
Dean R. Koontz - Nocne dreszcze, wydanie I
Dean R. Koontz - Wizja, Amber, wydanie I


Po kliknięciu ma miniaturkę zdjęcie się powiększy. 

piątek, 8 czerwca 2012

Bazyliszek - Graham Masterton [recenzja]

Profesor Nathan Underhill, próbuje wyhodować mitycznego gryfa, by z niego pozyskać materiał do badań nad komórkami macierzystymi i zastosowaniem ich w leczeniu wielu chorób, wobec których medycyna była dotychczas bezradna. Doktor Christian Zauber, dyrektor Domu Spokojnej Starości Murdstone, także pracuje nad odtworzeniem mitycznej istoty – bazyliszka. On jednak korzysta w swej pracy z alchemii i czarnej magii.
Podczas nocnej wizyty w domu starców, Nathan i jego żona Grace odkrywają potworną tajemnicę Zaubera. Niestety wyprawa kończy się tragicznie – Grace, porażona spojrzeniem bazyliszka, zapada w śpiączkę. Tymczasem doktor Zauber znika. Na pomoc Nathanowi przychodzi młoda dziennikarka, która trafia na ślad doktora ukrywającego się w Krakowie. W pięknej scenerii krakowskiej Starówki rozpoczyna się śmiertelna gra, w której amerykański naukowiec walczy o życie z przerażającym potworem powołanym do życia przez szaleńca o nadludzkich zdolnościach.

Napiszę to od razu: tej powieści nie brakuje niczego, co jest wyznacznikiem dobrej literatury grozy. Jest przede wszystkim bardzo dobry pomysł, który został świetnie zrealizowany (bo oto tajemnicę mitycznego stworzenia odkrywamy powoli, stopniowo z doskonale wymierzonym dozowaniem napięcia, które - choć mocno niepozorne - cały czas powoduje, że mamy potrzebę czytania i czytania), mamy również odwołania (co u Mastertona zdarza się często i jest niewątpliwie miłym akcentem dla każdego z nas) do Polski - do Wincentego Kadłubka, naszego wielkiego średniowiecznego kronikarza i do jego fragmentów kroniki (fragment fikcyjny napisany na potrzebę powieści), do Krakowa i jego pradawnych legend. Podążamy więc po mrocznym i deszczowym Krakowie wąskimi uliczkami wraz z grupą bohaterów w poszukiwaniu szalonego doktora Zaubera. Ale to na końcu. Wcześniej zaś czeka nas doskonała rozgrywka pomiędzy uczciwym profesorem Underhillem i jego pragnieniem stworzenia mitycznego stwora a bezlitosnym i nie idącym na żadne kompromisy nieco szalonym niemieckim doktorem Zauberem, który owego stwora przywołał do życia. Jest to nie tylko rozgrywka, ale walka na życie i śmierć. 
Reasumując, Bazyliszek do dobra książka w której ani na chwilę nie będziemy skazani na nudę. 



wtorek, 5 czerwca 2012

KOSZMAR - GRAHAM MASTERTON [RECENZJA]

Polskie wydanie z 2002 roku

Wydawca o ksiażce pisze tak:
"Holly Summers, matka dziesięcioletniej Daisy, posiada umiejętność czytania ludziom z ust. Ze sztuki tej czasami korzysta policja w sytuacjach, gdy niemożliwe jest założenie podsłuchu. Praca Holly polega na pomocy dzieciom maltretowanym przez swoich opiekunów. Podczas rozprawy przed sądem mężczyzna oskarżony o bestialskie pobicie syna rzuca na nią klątwę – przekleństwo Kruka. W wierzeniach Indian Kruk to padlinożerca, który odbiera ludziom szczęście, a potem (kawałek po kawałku) ciało, karmiąc się swą ofiarą. Od tego momentu życie Holly staje się pasmem dziwnych wydarzeń i nieszczęść. Prześladuje ją jakiś ceń; usiłuje zgwałcić znajomy bliskich przyjaciół, zaś Daisy zostaje porwana. Próbując ratować córkę, gotowa na wszystko Holly wpada w pułapkę zastawioną przez grupę bardzo niebezpiecznych psychopatów". 
Tyle okładka, a teraz doprecyzujmy: Holly Summers to specjalista od czytania z ruchów warg działa tam, gdzie nie można zainstalować podsłuchu albo tam, gdzie potrzebne nagłe i szybkie działania nieopodal przestępców, tak by ci się nie zorientowali. Holly jest osobą głuchą, która komunikuje się ze światem za pomocą normalnie wypowiadanych słów, a słyszy poprzez to, co uda się jej odczytać z ust swoich rozmówców. 
Okładka zagranicznego wydania

Na tym niestety kończy się dobra strona tej książki - na samym jej opisie i streszczeniu. Gdybym miał napisać o zaletach książki, to niestety poświęciłbym na to dwa słowa. Jedną z zalet jest to, że jest ona krótka, dzięki czemu koszmar który czytamy nie trwa (na szczęście) zbyt długo. Drugą zaletą jest to, że w pewnym sensie pomysł na książkę w jest ciekawy i nieco się broni. Nie jest to sztampowe rozwiązanie, by główną bohaterkę uczynić osobę głuchą, która stara się normalnie żyć, próbując przy tym zrobić dużo dobrego - obronić niewinne dzieci przed krzywdą, z jaką spotykają się ze strony swoich rodziców. Ale to też za mało, by książkę nazwać dobrą i ciekawą. I to zdecydowanie za mało, by książkę zaliczyć jako horror. 
Samego strachu w książce jest niewiele, właściwie nie ma go wcale. Jest za to pseudobrutalność i komiczne sceny, które mają rzekomo spowodować, że poczujemy strach. 
Postacie są niezwykle bezbarwne, nieprzekonujące, niemal marionetkowe (jest to mój stały zarzut wobec wielu powieści Mastertona, zwłaszcza tych nowszych). Brak opisów, ciekawych rozważań czy jakiejś magnetycznej siły która spowoduje, że nie oderwiemy się od powieści przez dłużysz czas. Tego wszystkiego brakuje. Brakuje również oryginalności, przerażenia, naszego oddania lekturze. 
Jest za to niesmaczne i naciągane coś (określenie powieść jest chyba zbyt duże), co można było ulepszyć i wydać w o wiele lepsze postaci. 


piątek, 1 czerwca 2012

POKUTA [WYNIKI KONKURSU]

Bardzo wszystkim dziękuję za wzięcie udziału w konkursie na strefagrozy.blogspot.com, w którym do wygrania była nowa książka pt. Pokuta
Dostałem (jak zawsze) sporo odpowiedzi, a spośród nich wylosowana została osoba o e-mailu:
p.sopel88@...
Serdecznie gratuluje wygranej. Jeszcze dziś zostanie wysłany e-mail potwierdzający zwycięstwo.

A tymczasem zapraszam do wzięcia udziału w nowym konkursie, który niebawem zostanie ogłoszony na łamach strefy grozy.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...