wtorek, 27 sierpnia 2013

COŚ na progu numer 7

Wrocławskie pismo Coś na progu stawia sobie coraz ambitniejsze cele i założenia. Początkowo pismo stworzone (marzec-kwiecień 2012 r.) by wypełnić tę ogromną lukę, jaka pojawiła się na polskim rynku prasowym, skupiała swoją uwagę na kryminale i horrorze (o czym łatwo można się przekonać spoglądając nie tylko na spis treści pierwszych numerów, ale również na samą okładkę: "Kryminał, horror, opowieści niesamowite"), tak od niedawna poszerzyła (a może przesunęła?) punkt swoich zainteresowań w kierunku niezbadanych jeszcze dobrze gatunków literackich, i w ogóle artystycznych. Dodam, że nie tylko niezbadanych, ale i mniej na polskim rynku znanych. O czym mowa?
By posłużyć się przykładem, ostatni numer pisma w całości poświęcony jest Cyberpunkowi. Co to jest cyberpunk, zapyta ktoś? 
Jest on pewną "futurystyczną, dekadencką, fatalistyczną i pogłębioną psychologicznie wizją apatycznego, materialistycznego, zepsutego społeczeństwa, które nie odróżnia wolności od zniewolenia, żyje pod rządami korporacji, otoczone jest zaawansowaną technologią, którą dodatkowo wstrzykuje i wszywa w swoje ciała, a do tego jest dychotomiczne pod względem ekonomicznym"*. Cokolwiek to znaczy, nie jest to tradycyjny nurt w sztuce. Nie jest też tym, co powszechne i ogólnodostępne. 
I własnie o tym jest najnowszy numer pisma. Zawiera on dość ciekawy artykuł o tym czym w ogóle jest cyberpunk (jego początki, znaczenie, osadzenie we współczesnej kulturze - film, książka itp.).
Dużo jest też o technologii, która wywiera duży wpływ na kształt współczesnego świata. A skoro jesteśmy przy technologii, to nie mogło zabraknąć artykułu poświęconemu maszynom (z punktu widzenia niebezpieczeństwa, jakie ich obecność w naszym życiu może wywołać). Dodatkowo, cała masa robotyki, robotów, cyborgów i innych cudacznych stworzeń, jakie wyprodukowała ludzkość (i tym samym kultura, rzecz jasna).
To, co mnie najbardziej ucieszyło, to spory dział poświęcony kryminałowi. Jest ciekawy artykuł o słynnym seryjnym zabójcy Zodiacu (tak, właśnie ten, którego historia została sfilmowana w 2007 roku), jest tekst o pierwszych bohaterach literatury kryminalnej... 
I trochę jeszcze małych i interesujących niespodzianek.
Coś na progu jest bardzo ciekawym obserwatorem tego wszystkiego, co dzieje się trochę na uboczu naszej kultury literackiej, filmowej i komiksowej. Dzieje się sporo, tylko często się tego wprost nie dostrzega. Mamy pojęcie, że coś istnieje, ale nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że "tyle tego jest". I że doczekało się niemałych opracowań i obszernych omówień. Dzięki temu pismu nadrabiamy swoje wszelkie w tej dziedzinie zaległości.
Z technicznego punktu widzenia, Coś wciąż trzyma wysoki poziom, zwłaszcza pod względem graficznym. I estetycznym w szerszym rozumieniu.

Minusy?
Owszem, są. Brak notek biograficznych osób, które udzielają wywiadu (tak, nie każdy ma ochotę sięgać po internet i szukać kto to jest Marcin Przybyłek, a i tak z punktu widzenia dziennikarskiego tak zwyczajnie wypadałoby umieścić), jak również tych, którzy piszą felietony, no i wypadałoby parę słów napisać o redaktorach. Z naciskiem na parę...)

Polecam.

----- 
* Coś na progu, nr 7, str. 3

niedziela, 11 sierpnia 2013

Stephen King - Joyland (recenzja)

Joyland przeczytałem już jakiś czas temu, zaraz gdy tylko pojawił się na naszym rynku. Ucieszyła mnie myśl, a i wciąż cieszy, że polscy wydawcy coraz bardziej biorą sobie do serce ideę wydawania książek równocześnie ze światowymi premierami (lub około ich). Joyland pojawił się tuż po światowej premierze.

Jakiś czas temu, na jakimś forum ktoś napisał, że King pisze już bardziej powieści obyczajowe, niż horrory i w sumie - że żadna to strata, i jednocześnie, że nie ma mu tego za złe.
Długo o tym myślałem. Poniekąd jestem podobnego zdania. Może i lepiej nie nadwyrężać gatunku jakim jest horror na zbędną moralistykę? Może nich horror pozostanie tym krwistym kąskiem? Mimo upływu lat tego gatunku (ile to będzie, licząc od pierwszych powieści gotyckich kreślonych gdzieś w mglistej Anglii?) niech on wciąż będzie tym jędrnym pożeraczem naszej spokoju i ustatkowania i niech skutecznie zabawia się naszymi emocjami. Tak, byśmy zżerali paznokcie pod kołdrą.
Tak, taki powinien być horror. Mięsisty, skondensowany i taki, po przeczytaniu którego boimy się iść w nocy do toalety.
I niestety, ale King (choć doskonale wie co to za gatunek) chyba świadomie odchodzi i przekształca horror w jakieś dziwadło obyczajowe.
Mam mu to za złe i za nic nie zmienię tego zdania.

Ta książka to ani horror, ani kryminał, ani thriller. O nie. Gdybym miał się pokusić o zdefiniowanie (tak, przecież lubimy szufladkowanie) to jest powieść obyczajowa o dorastaniu, o pracy, o młodzieńczych przygodach, o próbie wyjaśnienia tajemniczych morderstw jakie miały miejsce w (i nieopodal) wesołego miasteczka Joyland. To właśnie tam trafia młody bohater by dorobić sobie do studiów. I tam poznaje tę słynną, legendarną wręcz historię...
Staje on więc na wysokości społecznego zadania i próbuje za wszelką cenę odgrzebać przeszłość (grzebiąc innym w głowach, w zakurzonych zakątkach pamięci), by odgadnąć kto za tymi morderstwami się kryje.

Powiem tak. W czasie lektury powieści nie bałem się ani przez sekundę. Nic zupełnie. Trochę się dłużyło, trochę ziewałem, trochę czekałem z nadzieją, że następny rozdział mną poruszy. Ale nic. To już Wokulski stojący na torach wzbudził we mnie większy niepokój, jak King tymi swoimi wydumanymi historiami.
Po drugie, jeśli miałbym rozpatrywać książkę jako coś a'la kryminał (bo i tak można) to w żaden sposób cała historia mnie nie przekonała. Wręcz rozśmieszyła. Kto dotrwa do końca, ten zrozumie.
Gdybym, po trzecie, miał rozpatrywać tę powieść jako powieść obyczajową, to powiedziałbym, że jest rewelacyjna. Naprawdę, świetna. Historia dorastania, miłości, młodzieńczych szaleństw, ciężkiej pracy. Powiem więcej, chwilami można się zruszyć.

Pytanie więc moje jest takie - po kiego grzyba są te wstawki, które tylko nadwyrężyły świetną powieść obyczajową, tworząc z niej jakąś trudną do sklasyfikowania hybrydę, która za grosz nie jest powieścią grozy?


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...