piątek, 31 sierpnia 2012

Człowiek nietoperz - Jo Nesbø [recenzja]

Okładka pierwszego polskiego
wydania
Książka, od której zaczęła się kariera Jo Nesbo. Debiutancka książka, która przyniosła sławę, pieniądze i nagrody literackie. I to książka, która otworzyła cały cykl, dość długi dodajmy, o policjancie o imieniu Harry Hole.
O czym jest powieść?
Sydney - najstarsze miasto Australii, u swych początków - pierwsza angielska kolonia karna. Miasto o wielu twarzach. To właśnie tu przybywa norweski policjant Harry Hole, by wyjaśnić sprawę zabójstwa swej rodaczki, Inger Holter, która być może stała się ofiarą seryjnego mordercy. Z miejscowym policjantem, Aborygenem Andrew Kensingtonem, Harry poznaje dzielnicę domów publicznych, podejrzanych lokalików, w których handluje się narkotykami, ulice, po których snują się dewianci seksualni. Przytłoczony mnóstwem obrazów i informacji Norweg początkowo nie łączy ich w logiczną całość. Zrozumienie przychodzi zbyt późno i Harry za wyeliminowanie psychopatycznego zabójcy musi zapłacić wysoką cenę.

Gdybym miał jednym słowem określić powieść, to rzekłbym, iż książka jest przeciętna. Nie dobra, nie zaskakująco wybitna, ani też nie zła. Po prostu przeciętna. Jest w niej wszystko to, co powinno pojawić się w powieści kryminalnej - zagadki, akcja, umiarkowane tempo. Harry przylatuje do Australii by pomóc rozwiązać zagadkę śmierci swojej rodaczki. 
Okładka nowego wydania, które jeszcze
się nie pojawiło w sprzedaży
Frapująca zagadka śmierci rodaczki okazuje się mieć wiele wspólnego z morderstwami, jakie popełniono przed wieloma laty. Wówczas kobiety zginęły z podobny sposób, w podobnych miejscach oraz okolicznościach. Lecz nim to się uda odgadnąć, Harry będzie musiał przejść przez bardzo trudną drogę: od kobiet, które staną mu na drodze i w których się zakocha, przez bezwzględnych bokserów czyhający na nieobite jeszcze zagraniczne mordy, po policjantów, zwierzchników, którzy niekoniecznie chcą wierzyć w błyskotliwe teorie i pomysły policjanta z odległych europejskich lądów. W powieści jest więc wszystko; poza jednym. W moim odczuciu powieści brakuje autentyczności. I choć trudno jest mi to teraz udowodnić, bo to raczej trzeba poczuć, a podając suche na to dowody mógłbym za wiele zdradzić, to jednak pewne rozwiązania, pewne typy opowieści, prowadzenia akcji, nie do końca mnie przekonują.
I kolejna wnerwiająca rzecz: te ciągłe opowieści, a właściwie przypowieści Australijczyków, jakich napotyka na swojej drodze główny bohater, o mrocznych i drapieżnych zwierzętach, lokalne legendy, ale i nie tylko, które tną akcję na kilka części i sztucznie ją wydłużają. Strasznie do naciągane i niemające w gruncie rzeczy wspólnego z samą fabułą.

No i na koniec główny bohater, z którym trudno jest się utożsamić, trudno go polubić, czy też mu choć przez chwilę współczuć. Nawet na moment czytania tych ponad 350 stron, ani razu nie ma się ochoty wejść w jego skórę. Alkoholik, awanturnik i bezwzględny (niemal) szaleniec, który zrobi wszystko, by wyciągnąć od swoich rozmówców informację. 
A to źle dla książki i całej opowieści, jeśli choć trochę nie czujemy sympatii do głównego bohatera.

I choć jest to pierwsza powieść Nesbo, nie oznacza to wcale, że przygodę z tym pisarzem należy zacząć od tej właśnie powieści.



czwartek, 30 sierpnia 2012

Zabójcze umysły: ostre cięcie - Max Allan Collins [recenzja]

Jakiś czas temu w moje ręce wpadła książka Criminal Mind - Zabójcze umysły. Jest to pierwsza w Polsce książka otwierająca cykl opowiadający o profilerach kryminalnych. Książka, która jak się okazuje, została napisana na podstawie... serialu. Tak właśnie. Ładnie wydana, z dobrą okładką oraz znajomym logo jednej ze stacji telewizyjnej gdzieś w tle stanowi swoistą nowość na polskim rynku literatury grozy, ściślej - kryminalnej. 
Bo oto w przypadku tej książki okazuje się, że mamy do czynienia nie z dziełem pierwotnym, lecz niejako wtórnym. I choć to zjawisko niezwykle rzadkie, przynajmniej na naszym rodzimym rynku wydawniczym, to jednak pomysł, realizacja, oraz efekt końcowy, nieco mnie zaskoczył. Pozytywnie, ponieważ dostajemy świetnie napisaną książkę (sprawnym reporterskim językiem) która opowiada o codziennej pracy profilerów kryminalnych działających przy FBI. Ale właśnie tutaj kończy się - a może i zaczyna się ta niespodzianka - książka odtwarza jedynie przygody bohaterów znanych z serialu.
O czym dokładniej jest książka?
Członkowie Jednostki Analizy Behawioralnej to elita zespołu profilerów FBI, której zadaniem jest rozpracowywanie najbardziej nieobliczalnych zabójczych umysłów w kraju i przewidywanie ich następnych posunięć – zanim jeszcze uda im się powtórnie uderzyć.
Zespół JAB zostaje wezwany do Lawrence w stanie Kansas, by przeprowadzić śledztwo w sprawie serii zabójstw wśród bezdomnych. Ofiary, które zginęły w wyniku pchnięcia nożem, miały na sobie czyste ubrania, były zadbane i świeżo wykąpane. Według profilera Jasona Gideona są to starannie zaplanowane morderstwa, dokonywane w odosobnionych miejscach i będące realizacją chorych fantazji jednego bądź większej liczby nieznanych sprawców.
Uprowadzenie młodej dziewczyny to druga, pozornie niepowiązana z pierwszą, sprawa, którą ma rozwiązać JAB. Gideon, wbrew opiniom patologów, domyśla się, że jest między nimi ponury związek. Trzeba znaleźć porwaną, zanim i ona zginie. Psychologiczna rozgrywka między sprawcą a profilerami staje się coraz bardziej dramatyczna.

Bardzo trudno jest ocenić obiektywnie to, z czym mamy do czynienia, bo... co tutaj właściwie ocenić? Książkę, serial, a może próbę połączenia jednego z drugim, pomysł, warsztat literacki, oryginalność? A może coś jeszcze innego? Ale jak ocenić stosunek książki do serialu, jeśli się go wcześniej nie oglądało? Czy da się przyłożyć ze sobą te dwie formy sztuki, by je porównać?
Odpowiedź, siłą rzeczy, musi zawierać w sobie kompromis: należy ocenić książkę, bo to ona stanowi tutaj materię, dzięki której wchodzimy w opowiadany świat. To ona nas wprowadza w tajniki pracy profilerów. To ona ma za zadanie przybliżyć nam świetną zagadkę kryminalną, i to, jak próbują sobie z nią poradzić specjaliści od seryjnych zabójców.
Criminal minds - Zabójcze umysły to rzecz bardzo dobra. Zaletą książki jest niewątpliwie to, że jest ona zastrzykiem świeżości na polskim rynku wydawniczym i dostarcza nam ona wielu ciekawych emocji, rozrywki, zabawy - ale i strachu. Patrzymy na świat przestępczy i na śledztwo z wielu perspektyw. 
Autor, co uważam za wielką zaletę, przybliża nam sylwetki głównych bohaterów zdawkowo, ale na tyle, byśmy o każdym w profilerów wyrobili sobie własne zdanie. Nie przeciążając przy tym naszej cierpliwości. 

Na koniec: Zabójcze umysły - ostre cięcie to spora dawka dobrej literatury kryminalnej. I to obowiązkowa literatura dla fanów seryjnych zabójców. Zapewniam, że nikt nie będzie się nudził ani przez chwilę. A i pozna przy tym tajniki pracy specjalistów o zabójczych umysłów.



Graham Masterton już we wrześniu w Polsce!

To doskonała informacja dla wszystkich fanów Grahama Mastertona: uwielbiany autor literatury grozy we wrześniu spotka się ze swoimi fanami w Polsce. 
Z pisarzem będzie się można spotkać w dwóch miastach: w Warszawie i w Bielsku-Białej. 

Pierwsze spotkanie odbędzie się 6 września, w księgarni Traffic Club S.A. przy ulicy Brackiej 25 w Warszawie.
Pisarz będzie również gościem na Festiwalu Grojkon w Bielsku Białej. Będzie go można tam zobaczyć w sobotę 8 września o godz. 13:00 lub w niedzielę 9 września o godz. 10:00. 


Pisarz będzie promował swoją książkę Upadłe anioły.


środa, 29 sierpnia 2012

KONKURS #4 [DO WYGRANIA KSIĄŻKA S-F]


Szanowni Czytelnicy,
dziś zaczynamy kolejny powakacyjny konkurs na strefagrozy.blogspot.com. Zachęcam więc gorąco do udziału. 
Dziś do rozdania mam jeden egzemplarz książki Andrzeja Drzewińskiego i Jacka Inglota Bohaterowie do wynajęcia. Krótki i fragmentaryczny opis:

Nie ma jednego bohatera. Nie ma jednej wspaniałej historii.
Jest kilkunastu, jak to się zwykło określać, barwnych bohaterów i dwanaście niesamowitych historii. Zapytacie, dlaczego niesamowitych?

Cóż, jeśli jesteście inteligentni i macie poczucie humoru, sami znajdziecie odpowiedź – na ostatniej stronie książki.
„Bohaterowie do wynajęcia” — dwanaście najbardziej zwariowanych opowiadań w historii SF!

Aby wygrać książkę należy odpowiedzieć na pytanie:

Dlaczego jeszcze nie dodałem/am blogu strefagrozy.blogspot.com do ulubionych stron w swojej przeglądarce i kiedy zamierzam nadrobić tę zaległość? :)

Odpowiedzi należy wysyłać na adres mailowy: strefagrozy[małpa]gmail.com
Na odpowiedzi czekam do 5 września, do godziny 22. 
W tytule wiadomości proszę o dopisek BOHATEROWIE

Wyniki zostaną ogłoszone 6 września. 
INFORMACJE TECHNICZNE:

1. Wysłanie uczestnictwa w konkursie oznacza akceptacje, że e-mail z którego zostanie wysłana odpowiedź zostanie upublicznione na stronie w postaci informacji "jankowalski@...".
2. Konkurs jest darmowy. Uczestnik nie ponosi żadnych kosztów. 
3. Zwycięzca konkursu zobowiązany jest o podanie prawdziwych danych osobowych w e-mailu potwierdzającym zwycięstwo, jaki zostanie wysłany przez administratora strony. Dane są wykorzystane wyłącznie do celu realizacji wysyłki. 

piątek, 24 sierpnia 2012

O krok - Henning Mankell [recenzja]

Szwecja. W noc św. Jana (najkrótszą noc w roku) troje nastolatków przebranych w osiemnastowieczne stroje spotyka się w lesie, żeby odegrać maskaradę. Nie wiedzą, że ktoś obserwuje każdy ich krok. Wkrótce cała trójka zostaje zabita. Niedługo potem komisarz Wallander dowiaduje się, że jego kolega, który miał mu pomóc w poprowadzeniu sprawy, został brutalnie zamordowany w swoim mieszkaniu. Policjanci muszą ustalić, czy było to samobójstwo, czy bezwzględne zabójstwo. Czy coś łączy te morderstwa? Jedynym śladem jest fotografia nikomu nieznanej młodej kobiety, którą policjanci znajdują w mieszkaniu zamordowanego policjanta. Wallander, borykający się z poważnymi problemami zdrowotnymi, po raz pierwszy staje przed tak trudnym zadaniem. Żaden ze śladów nie jest w stanie wyjaśnić o co w tym wszystkim chodzi? Jaki jest motyw zabójcy? Dlaczego dokonuje tak brutalnych morderstw?
Co przyniesie śledztwo dotyczące prywatnego życia kolegi? Inspektor zmierzy się z tajemnicą, której być może wcale nie chce poznać…

Książka O krok stanowi siódmą z kolei powieść o komisarzu Kurcie Wallanderze z Ystadu. Miałem okazję poznać jakiś czas temu wcześniejsze tomy, między innymi bardzo dobry Fałszywy trop czy dość dobre Psy z Rygi. Pozostałe powieści mocno już odbiegają tematycznie od tematu ścisłego kryminału, wchodzą już w pogranicze powieści niemal społecznej, w której autor rozważa i analizuje (słowami bohaterów rzecz jasna) współczesne przemiany, jakie zachodzą w państwach europejskich, zwłaszcza Skandynawii oraz państw Europy Wschodniej. I o ile ktoś lubi poczytać o społeczeństwie, rasizmie, problemach przemytu, emigracji, uchodźców, ten powieści Mankella powinien szybko poznać. Na pewno się nie zawiedzie. A wymieniłem te trzy powieści, ponieważ najmniej dotykają spraw społecznych (choć też są niewolne od rozmaitych rozważań) i można je traktować jako ścisłe kryminały z dobrą i napiętą akcją, która nie zwalnia ani na moment.
I tak właśnie jest w powieści O krok. Nie ukrywam, że wciąż jestem pod wrażeniem gigantycznego rozmachu powieści, świetnego pomysłu, i jeszcze lepszej realizacji. Autor stworzył coś na kształt opus magnum skandynawskiej powieści kryminalnej ostatnich lat. Doskonale zawiązana akcja, która wzrasta z rozdziału na rozdział, co chwilę komplikując zagadkę (a właściwie zagadki) kryminalne. Głęboko schowany motyw, piętrzące się powiązania, układy i zaskakujące zwroty akcji. A to wszystko (na szczęście) wolne od nudnego mędrkowania, bez smętnych opisów. Wszytko w powieści jest doskonale wyważone. 
I choć książka niewolna jest od, znów moim zdaniem, wad, to i tak muszę stwierdzić, że to jeden z najlepszych kryminałów jakie w życiu czytałem. Piszę to z pełną odpowiedzialnością.
Okładka pierwszego szwedzkiego wydania
Bo to, co mi przeszkadzało, to ukazanie działania zabójcy, jego przemyśleń i działań, które wydzielone były osobnymi rozdziałami i wplecione w cały tok narracji. Niby nic wielkiego, niby nic złego, ale troszkę to wadzi, a w zębach coś zgrzyta, bo jednak "widzimy" tego zabójcę, słyszymy jego oddech, stajemy się obserwatorami jego zachowań, odbiorcami jego myśli. A potem znów wracamy na normalny tor akcji, widzimy Wallandera, który wyrywa sobie włosy, by wpaść na jakikolwiek trop. Najczęściej jednak wpada na fałszywy trop. Wiemy więc więcej, niż główny bohater. A to, moim zdaniem, źle. Bo chciałbym wiedzieć tyle samo, co główny bohater i ani deko więcej.
Oczekiwanie na koniec, zwłaszcza oczekiwanie na poznanie mordercy, jest największym smakiem powieści. A Mankell troszkę nas tego smaku pozbawia.





środa, 1 sierpnia 2012

Rytuał - Graham Masterton [recenzja]


Charlie McLean to krytyk kulinarny. Podróżuje po zakątkach Stanów Zjednoczonych i ocenia różne, nierzadko przypadkowo napotkane restauracje. W jednej z takich podróży towarzyszy mu piętnastoletni syn Martin, z którym od wielu lat nie miał kontaktu, ponieważ dawno temu rozstał się ze swoją żoną. I to ona zajmowała się jego wychowywaniem. Charlie przez lata prowadził chaotyczny i niezbyt godny naśladowania tryb życia i nie utrzymywał kontaktu z synem. Teraz chce nadrobić czas, i pokazać się z dobrej strony. 

Trafiają do jednej z amerykańskich przydrożnych restauracji, w której - po niezbyt dobrym posiłku - dowiadują się o istnieniu elitarnej, wyjątkowej, ekskluzywnej i niezwykle tajemniczej restauracji - "Le Reposior", która znajduje się w pobliżu. Charlie, jak na inspektora restauracyjnego przystało, zaczyna interesować się tym miejscem. Jak się okazuje, dostęp do tego miejsca mają jedynie wybrańcy. Dosłownie. Po jakimś czasie sam postanawia się przekonać czym jest tak naprawdę to miejsce, by móc skosztować ich dań. Na miejscu okazuje się, że jest to piękna gotycka posiadłość, do której w żaden sposób nie można wejść bez specjalnego "zaproszenia", a miejsce chroni brama i wysokie ogrodzenie. Niestety, nie wpuszczają nawet takich osobistości jak on.
W międzyczasie, zatrzymują się na nocleg w pobliżu. Charlie zauważa, że jego syn wymyka się nocą i rozmawia z jakimś tajemniczym człowiekiem. Rankiem syn wszystkiemu zaprzecza.
Każda kolejna chwila, godzina, nanosi na ich życie całą masę niepewności, niedomówień, a w konsekwencji nieporozumień.
Kolejnej nocy Martin znika. Nie ma śladów, nikt nie wie co się z nim stało. Sprawę zgłasza miejscowej policji. Ta niechętnie przyjmuje zgłoszenie zaginięcia i chce czym prędzej zamieść sprawę pod dywan tłumacząc się, że w ostatnim czasie zaginięcia dzieci to standard. Charliego takie tłumaczenie nie uspokaja i postanawia za wszelką cenę dowiedzieć się co się stało z jego synem.
Wszystkie ślady wskazują na to, że syn mógł zostać porwany przez właścicieli restauracji Le Reposior, która, jak się okazuje, nie jest typową restauracją. Wyróżnia ich nie tylko sposób selekcjonowania gości, lecz coś jeszcze. To miejsce kultu celestynów, którzy słyną z praktyk... kanibalistycznych.
Charlie za wszelką cenę próbuje odnaleźć i odzyskać syna.

Wypada to napisać od razu - jeden z najlepszych horrorów Mastertona, któremu nie brakuje niczego. Strach, poczucie niepewności i akcja sięgają zenitu i nikt, kto spodziewa się sporej dawki emocji, nie zawiedzie się na tej powieści. 
Rytuał charakteryzuje bardzo dobry pomysł, który został - co tu dużo mówić - doskonale zrealizowany. Jest zwarta i niezwykle szybka akcja, a napięcie wzrasta z każdą kolejną stroną. Nie ma chwili, która powodowałaby znudzenie, przeciążenia, czy zbędne opisy spowalniające lekturę. 
Chciałoby się powiedzieć: stary dobry Masterton. W istocie, to jedna z lepszych rzeczy jaką można przeczytać w tym gatunku, w której okrucieństwo dozowane jest z dużą precyzją, by pod koniec mogło osiągnąć swoją kulminacyjną postać.
Gigantycznym plusem powieści jest zakończenie, które uważam w swoim osobistym rankingu za jedno z lepszych wśród powieści grozy (mowa o ostatnim, niezwykle krótkim rozdziale).
No i na sam koniec - okrucieństwo. Skala, jakie osiąga ono w Rytuale, jest naprawdę zdumiewająca. Kanibalizm ukazany został z niezwykłą precyzją i szczegółami, nie oszczędzając krwawych i ohydnych opisów.
Lektura dla osób o silnych nerwach.
Lektura obowiązkowa. Tę książkę trzeba znać.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...