środa, 23 kwietnia 2014

Ostatnią kartą jest śmierć - Anna Klejzerowicz [recenzja]

Ostatnią kartą jest śmierć to lekki i przyjemny kryminał, którego akcja rozgrywa się w nienazwanym, anonimowym niedużym polskim miasteczku. Trzydziestoletnia dziennikarka Weronika Daglewska czując się nie w pełni szczęśliwa, i czując niedosyt a wręcz jakiś brak w swoim życiu, postanawia skorzystać z usługi wróżki, by ta pomogła jej odczytać swoją przyszłość. Chce się dowiedzieć czy długo będzie musiała czekać na swojego ukochanego? Czy ten stan, niezbyt miły i przyjemny, trwać będzie wiecznie? Martwi się, że jej życie mija zbyt szybko, i nie tak jakby zapewne chciała, więc odczytanie swojej przyszłości z kart tarota, jak sądzi, jest dobrym pomysłem.
Wróżba okazała się średnio zadowalająca. Wręcz przeciwnie. Karty były bezlitosne. Weronikę czeka jakieś niebezpieczeństwo.
Po jakimś czasie Weronika dowiaduje się, że wróżka u której była, Semiramida, popełniła samobójstwo. Jej śmierć mocno wstrząsnęła młodą dziennikarką. Policja zamyka śledztwo uznając to za targnięcie się na własne życie. Ale czy tak było na pewno?
Dziewczyna postanawia na własną rękę dowiedzieć się co tak naprawdę było powodem jej śmierci. Co więcej, to sam mąż wróżki prosi o przysługę dziennikarkę, by ta jak najszybciej zbadała tę sprawę.
Każdy kolejny dzień przynosi niemałe niespodzianki. Okazuje się, że wokół osoby Semiramidy od dawna narastały konflikty, niejasności, a ona sama była dość nietypową osobą, która zdążyła narobić sobie wrogów.
Kryminał ten to lekka i przyjemna forma, przez którą jest w stanie przebrnąć absolutnie każdy, nawet ktoś, kto nie jest pasjonatem kryminałów. To łagodna wręcz historia ukazująca ludzkie słabości, cierpienia, żal, jak również komizm, przypadek i... miłość. Rzecz godna polecenia jako lektura uzupełniająca na nudny i długi wieczór.
Niestety książka nie jest pozbawiona wad. Pierwszą i najbardziej rażącą jest ubogość opisów, a więc wszystko to, co powieść powinna w sobie mieć. Praktycznie cała opowieść jest bardzo prostym i krótkim zapisem wydarzeń i dialogów. Nie ma niczego ponadto. Tym samym Ostatnią kartą jest śmierć bardziej zasługuje na miano czegoś z pogranicza noweli, a nie powieści. Krótka forma aż do przesady zdaje wysuwać się na plan pierwszy. Ów brak opisów – cóż... kogoś może cieszyć, bo czyta się błyskawicznie, mnie jednak trochę przeszkadzał. Brakowało mi w tej opowieści zbliżenia się i do postaci, do miejsc, do całego świata przedstawionego. Wolałbym poczuć je bardziej, obejrzeć, lepiej sobie wyobrazić. Niestety, musiałem się tutaj zadowolić wyłącznie swoją wyobraźnią. Co w rezultacie, rzecz jasna, ma swoje plusy i minusy.
Podsumowując, Ostatnią kartą jest śmierć to niewymagająca lektura dla każdego. To książka na jeden wieczór dla kogoś, kto ma ochotę oderwać się od codzienności, by zatopić się w kryminalnej opowieści. Bez zbytniego angażowania, bez gwarancji, że to literatura najwyższych lotów.

niedziela, 6 kwietnia 2014

Frederick Forsyth - Akra Odessy [recenzja]

Akta Odessy to inspirowana prawdziwymi wydarzeniami i realiami historycznymi powieść sensacyjna, której akcja rozgrywa się w RFN w roku 1963 i skupia się na kulisach działań byłych oficerów SS, którzy przeżyli wojnę, a potem próbowali odnaleźć się (i działać) w powojennych - i wcale niełatwych - realiach. Niemiecki dziennikarz Peter Miller zapoznawszy się zupełnie przypadkowo z pamiętnikiem byłego więźnia obozu koncentracyjnego rozpoczyna prywatne śledztwo poszukując hitlerowskiego zbrodniarza wojennego Eduarda Roschmanna, byłego komendanta obozu w Rydze. Przy okazji prywatnego śledztwa dowiaduje się, że istnieje Organizacja Byłych Członków SS o nazwie ODESSA, która za wszelką cenę chroni prywatność swoich członków poprzez zmianę ich tożsamości, pomoc w znalezieniu pracy czy też nowego miejsca do życia. Dziennikarz zostaje wplątany w działania wywiadu izraelskiego mające na celu przerwanie współpracy między niemieckimi naukowcami a rządem Egiptu w dziedzinie technologii rakietowej i dowiaduje się, jak bardzo świat polityki, wojska i rządu może być skomplikowany, niejasny, a wręcz niemalże brudny i niebezpieczny.
Książka, choć napisana w 1972 roku, została w Polsce wydana dopiero w latach dziewięćdziesiątych, od razu stała się bestsellerem. Wokół książki narosło sporo kontrowersji, ponieważ autor nie bał się poruszać tematów niezwykle kontrowersyjnych, co więcej – i co najistotniejsze – w powieści dominują postaci i organizacje rzeczywiste, toteż nie dziwne, że wiele osób i organizacji w jakiś sposób musiało wyrazić swoje niezadowolenie.
Mimo związku z rzeczywistością, prawdą historyczną, książkę czyta się doskonale, ponieważ autor konsekwentnie utrzymuje opowieść w stylu sensacyjno-kryminalnym. Nie ma nużących i niepotrzebnych wtrąceń historycznych, które zakłócałyby nam lekturę. Całość jest doskonale wyważona. Prawda historyczna, opowiedziana głosem bohaterów, ich pamiętników, na moment nas zatrzymuje, lekko hamuje akcję, ale tylko po to, by jeszcze głębiej wprowadzić nas w historię, w ten brutalny i okrutny czas. Po to, byśmy lepiej i dogłębniej wniknęli w ducha tamtych czasów, byśmy lepiej zrozumieli motywy działania poszczególnych osób, byśmy wreszcie czuli się tak, jakbyśmy sami uczestniczyli w opisywanych wydarzeniach. Akta Odessy to obraz losów państwa niemieckiego, które musiało jakoś się pozbierać po klęsce drugiej wojny światowej, to dobrze odwzorowany stan społeczeństwa powojennego, problemów i trosk. To również dobra książka historyczna, szpiegowska i sensacyjna, która jest w stanie rozbudzić naszą ciekawość do powojennych losów nazistowskich zbrodniarzy. Co się z nimi stało, czym się zajmowali, dlaczego i jak się ukrywali przed organami ścigania? Oczywiście traktuje ona tylko o wybranym wycinku całego gigantycznego problemu ścigania zbrodniarzy, jednak pokazuje sugestywnie, jak bardzo było to utrudnione, a czasem wręcz niemożliwe.
Świetna i porywająca powieść.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...