Przejdź do głównej zawartości

Stephen King - Joyland (recenzja)

Joyland przeczytałem już jakiś czas temu, zaraz gdy tylko pojawił się na naszym rynku. Ucieszyła mnie myśl, a i wciąż cieszy, że polscy wydawcy coraz bardziej biorą sobie do serce ideę wydawania książek równocześnie ze światowymi premierami (lub około ich). Joyland pojawił się tuż po światowej premierze.

Jakiś czas temu, na jakimś forum ktoś napisał, że King pisze już bardziej powieści obyczajowe, niż horrory i w sumie - że żadna to strata, i jednocześnie, że nie ma mu tego za złe.
Długo o tym myślałem. Poniekąd jestem podobnego zdania. Może i lepiej nie nadwyrężać gatunku jakim jest horror na zbędną moralistykę? Może nich horror pozostanie tym krwistym kąskiem? Mimo upływu lat tego gatunku (ile to będzie, licząc od pierwszych powieści gotyckich kreślonych gdzieś w mglistej Anglii?) niech on wciąż będzie tym jędrnym pożeraczem naszej spokoju i ustatkowania i niech skutecznie zabawia się naszymi emocjami. Tak, byśmy zżerali paznokcie pod kołdrą.
Tak, taki powinien być horror. Mięsisty, skondensowany i taki, po przeczytaniu którego boimy się iść w nocy do toalety.
I niestety, ale King (choć doskonale wie co to za gatunek) chyba świadomie odchodzi i przekształca horror w jakieś dziwadło obyczajowe.
Mam mu to za złe i za nic nie zmienię tego zdania.

Ta książka to ani horror, ani kryminał, ani thriller. O nie. Gdybym miał się pokusić o zdefiniowanie (tak, przecież lubimy szufladkowanie) to jest powieść obyczajowa o dorastaniu, o pracy, o młodzieńczych przygodach, o próbie wyjaśnienia tajemniczych morderstw jakie miały miejsce w (i nieopodal) wesołego miasteczka Joyland. To właśnie tam trafia młody bohater by dorobić sobie do studiów. I tam poznaje tę słynną, legendarną wręcz historię...
Staje on więc na wysokości społecznego zadania i próbuje za wszelką cenę odgrzebać przeszłość (grzebiąc innym w głowach, w zakurzonych zakątkach pamięci), by odgadnąć kto za tymi morderstwami się kryje.

Powiem tak. W czasie lektury powieści nie bałem się ani przez sekundę. Nic zupełnie. Trochę się dłużyło, trochę ziewałem, trochę czekałem z nadzieją, że następny rozdział mną poruszy. Ale nic. To już Wokulski stojący na torach wzbudził we mnie większy niepokój, jak King tymi swoimi wydumanymi historiami.
Po drugie, jeśli miałbym rozpatrywać książkę jako coś a'la kryminał (bo i tak można) to w żaden sposób cała historia mnie nie przekonała. Wręcz rozśmieszyła. Kto dotrwa do końca, ten zrozumie.
Gdybym, po trzecie, miał rozpatrywać tę powieść jako powieść obyczajową, to powiedziałbym, że jest rewelacyjna. Naprawdę, świetna. Historia dorastania, miłości, młodzieńczych szaleństw, ciężkiej pracy. Powiem więcej, chwilami można się zruszyć.

Pytanie więc moje jest takie - po kiego grzyba są te wstawki, które tylko nadwyrężyły świetną powieść obyczajową, tworząc z niej jakąś trudną do sklasyfikowania hybrydę, która za grosz nie jest powieścią grozy?


Komentarze

  1. rzeczywiście nie ma w tej książce nic z horroru i jemu pokrewnych, jednak, bez wątpienia jest to świetnie napisana powieść z doskonałym oddaniem epoki. Czytanie i odkrywanie Kinga zawdzięczam Tobie i Twoim recenzjom. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

TESS GERRITSEN - SEKRET, KTÓREGO NIE ZDRADZĘ - RECENZJA

Kiedy dowiedziałem się, że moja ulubiona autorka kryminałów oraz thrillerów (w tym medycznych) napisała kolejną część z udziałem dwóch, fantastycznych bohaterek bostońskiej policji oraz specjalistkę z zakresu medycyny sądowej - niezastąpiony kobiecy duet - to pomyślałem, że muszę tę książkę przeczytać. Cóż, przeczytałem, zamknąłem ostatnią stronę, okładkę i... Jakie pojawiły się w mojej głowie myśli? Jane Rizzoli i Maura Isles w swoim życiu widziały niemal wszystko. Można by się spodziewać, że nic ich nie zaskoczy, a jednak tym razem miejsce zbrodni nie przypomina niczego, z czym kiedykolwiek miały do czynienia. Bez wątpienia leżąca na łóżku młoda kobieta jest martwa, choć na pierwszy rzut oka wygląda tak, jakby właśnie drzemała. Jest jednak drobny szczegół… Zabójca pokusił się o makabryczny żart, umieszczając gałki oczne ofiary na jej dłoni, co niepokojąco przypomina kadr rodem z produkowanych przez nią horrorów. Bardziej przerażające od samego widoku jest jednak to, że zapytana ...

MOJE ZAKUPY #2

  W drugim cyklu zatytułowanym Moje zakupy prezentuję drugą odsłonę tygodniowych zakupów. Napiszę tak: ten tydzień obfitował w kilka starych wydań Kinga i Mastertona, w bardzo dobrym stanie, a właściwie niemal nowe, co dziś jwydaje się już coraz większym wyzwaniem zbieracza i kolekcjonera rozmaitych książek grozy. Ale udało się znaleźć nowe Primy - jestem niezwykle z tego powodu szczęśliwy.  I tak oto udało mi się zebrać następujące pozycje: Stephen King - Bezsenność , Prima, wydanie I (idealny stan) Stephen King - Gra Geralda , Prima, wydanie I (idealny stan) Stephen King - Regulatorzy , Prima, wydanie I (idealny stan) Stephen King - Carrie , Prima, wydanie I (idealny stan) Stephen King - Mroczna wieża (tom I, V, VI, VII) wydanie I Stephen King - Czarna bezgwiezdna noc , Albatros, wydanie I Stephen King - Desperacja , Świat książki, wydanie II Stephen King - Bezsenność , Albatros, wydanie XV (nowa) Graham Masterton - Śmiertelne sny , Prima, wyda...

Cmętarz zwieżąt - Stephen King [recenzja]

Wydanie z 2009, i 2012 r. Niełatwo jest recenzować tytana horroru. Niełatwo dlatego, że można czasem popaść w banał, trywializacje, uproszczenia a czasami powtórzenia, które to - być możne - przed nami wielokrotnie już napisano. Niełatwo również z tego powodu, że King to kolos, który wymaga dokładnego i dogłębnego poznania jego dorobku, by móc go gruntownie ocenić i przerobić potem na jakąś w miarę sprawiedliwą ocenę.  Ale można oczywiście obrać inną drogę, mniej wymagającą - oceniać zdroworozsądkowo. Wystarczy na moment porzucić w kąt nazwisko (o ile tak się da) i spojrzeć na czytaną książkę jako na historię, którą ocenimy według własnych kryteriów, jakbyśmy kompletnie nie znali autora. Oceńmy po prostu czy się nam ona podoba czy nie, oceńmy całość jako historię dobrze lub źle napisanej p(g)rozy. A potem wydajmy sąd sprawiedliwy zgodnie z tym, czego doznaliśmy.  Smentarz dla zwierząt aka Cmętarz zwieżąt Louis Creed wraz z całą rodziną (żo...